środa, 7 kwietnia 2010
sobota, 3 kwietnia 2010
Ostern wasser czyli Jastrowe wody
Po ziemi życia nowego spragnionej!
Złotym promieniem do dna ludzkich sumień
Sięgnij i blask im nadaj nieskażony!
"Sonet" El...y
W mojej rodzinie panuje wielkanocny zwyczaj obmywania ciała wodą z bieżącego cieku wodnego (źródło, strumień, rzeka) tuż przed wschodem słońca.
Po wodę jeździł mój dziadek i ojciec, lecz odkąd sam zająłem się kultywowaniem wiejskiego zabobonu stwierdziłem, dlaczego mam płukać tylko buźkę, uszka i oczka, skoro mogę wskoczyć cały do rzeki. Godzinę przed wschodem słońca wsiadam na rower lub w auto (zależy od pogody) i śmigam nad Czarną Wodę. Nad polami unosi się mgła, ptaki zaczynają niemrawo świergolić, gdzieś wśród drzew przemknie spłoszona sarna lub dzik, z nurtem czasem spływa kra. W tak pięknych okolicznościach przyrody rozbieram się do naga i zanurzam w lodowatą toń… nurkuję w ciemność, by chwilę później wynurzyć się i zaczerpnąć w płuca leśne powietrze.
Czuję się jak nowonarodzony…
Jastrowa woda
Poza obrzędem ognia Wielka Sobota w ludowej tradycji wyznaczała właściwe miejsce symbolowi wody. O północy dziewczęta wybierały się do najbliższego strumienia, by się w wodzie zanurzyć i nabrać jej do dzbana. Wracając do domu należało zachować całkowitą ciszę i nie było wolno się rozglądać. Wodzie takiej przypisywano lecznicze właściwości. Po umyciu nią twarzy zapewniała piękną cerę, usuwała piegi, a po wypłukaniu ust gwarantowała zanik bólu zębów. Wierzono w to na całym Pomorzu, szczególnie na Kociewiu. Na Kaszubach zażywano oczyszczających kąpieli w rzekach i strumieniach przed przygotowaniem się do wyjścia na rezurekcyjną mszę. Jastrową wodą obmywano się tutaj przed wschodem słońca, kiedy jej uzdrowieńcza moc była ponoć największa. O brzasku pędzono konie i bydło do najbliższego strumienia, bo o tej porze wielkanocna woda najskuteczniej chroniła żywy inwentarz przed chorobami całego roku.
Lud wiedział, że woda to rzecz święta, pierwsza po chlebie, w tym pojęciu dosłownym jak i symbolicznym - to źródło cielesnej, psychicznej i duchowej siły oczyszczenia i odnowy. Jak ten dzień Zmartwychwstania Pańskiego.
Fragment książki Romana Landowskiego „Dawnych obyczajów rok cały. Miedzy wiarą, tradycją i obrzędem” Wydawnictwo „Bernardinum” Pelplin 2000
Skąd wzięło się określenie Jastrë? Naukowcy upatrują pochodzenia tej nazwy w różnych źródłach. Niektórzy z nich cofają się do czasów pogańskich, wywodząc wymienioną nazwę od bożka czczonego w dawnych czasach przez Słowian, zwanego Jastrzebóg, Jutroboh lub Jutrzejbog. W tym samym czasie Anglosaksoni, na początku wiosny czcili boginię światła zwaną Eostra (Ostara) i zwali wiosenny miesiąc kwiecień – Ostarmenoth (Ostermonat). Stąd pochodzi niemiecka nazwa Ostern na określenie chrześcijańskiej Wielkanocy. Znany językoznawca prof. Jerzy Treder wspomina w swych pracach naukowych, że nazwa jaster pierwotne oznaczała tyle co: świetlisty, jasny. Według niego, właśnie od podstawy jaster pochodzi nazwa wiosennego święta. Wiosna to przecież czas, kiedy dzień staje się coraz dłuższy, a więc noc ustępuję miejsca jasności dnia. Patrząc z punktu religii chrześcijańskiej, Jastrë to także czas, kiedy poprzez zmartwychwstanie Jezusa następuję zwycięstwo światła nad mrokiem.

Wszystkiego najlepszego!!!
niedziela, 14 marca 2010
Zimowa, a czasami letnia twórczość
Teoretycznie od przyszłego tygodnia będzie kalendarzowa wiosna, a jednak zima nie odpuszcza i wiele wskazuje na to, że jeszcze długo z nami zostanie.
W związku z tym, dziś prezentacja postaci ewidentnie z nią związanej.
BAŁWAN
W ogólnym zarysie figura przypominająca człowieka, wykonana ze śniegu, symbolizująca zimę. Wiele bałwanów można też spotkać u mnie w pracy oraz spacerujących po ulicach, jednak na nich litościwie skupiać się nie będę ;)
Chyba każdy lepił w swoim życiu te pocieszne stworki.
W dzieciństwie, moje niczym nie różniły się od powszechnie przyjętego schematu – trzy kule, oczy węgielki, marchewka zamiast nosa, garnek na łeb. Późniejsze bałwany zawsze były czymś inspirowane, lub okazywały się totalną zrzyną czyjegoś pomysłu.
Gdy wkroczyłem w trudny wiek dojrzewania, bałwany dorobiły się ewidentnych cech płciowości, przez co wyglądały dość… karykaturalnie ;D W tym wypadku Pan Bałwan miał strój jeszcze zimowy,

natomiast Pani Bałwankowa stroiła się wiosennie

Sporą rolę w ich powstaniu miała piosenka Justyny Steczkowskiej z płyty „Naga”, z cudownymi słowami mówiącymi o przemijaniu i powrocie, napisanymi przez Ewę Omernik.
Tak gdzieś w 2000 roku zaczęła się moja powtórna przygoda z komiksem, więc kolejne śniegowe rzeźby powstawały po lekturze niektórych z nich.

Ten dwumetrowy potwór to efekt zazdrości wobec radosnej twórczości ekipy z „Osiedla Swoboda” Śledzia, w jednym z ulubionych odcinków pt. „Konrad” (zajebisty mroczny klimat).

Kolejne dwa bałwany powstały w 2008 roku podczas urlopu, który spędzałem smażąc się na naturystycznej plaży w Chałupach. Żeby nie leżeć bezczynnie, zabrałem się za budowanie… zamku z piasku.
Ewidentny przykład na to jak pokrętnymi ścieżkami wędruje moja wyobraźnia, karmiona przygodami „Calvina i Hobbes’a”.

Bałwany prezentują zachowania, jakich rasowy naturysta powinien się wystrzegać. Pierwszy leży nawalony alkoholem na słońcu – udar murowany i do tego pewnie nie posprzątał po libacji.

Drugi podgląda zza falochronu innych naturystów. A fe!!! Dobrze że jeszcze zdjęć nie pstryka.

Ostatnie (tegoroczne dziełko) to już cała instalacja.
Za punkt wyjścia posłużyła mi twórczość Ralfa Koeniga, który prawdopodobnie inspirował się również szalonymi pomysłami chłopca i tygrysa.
+orygina%C5%82.jpg)
O ile w oryginale bałwany mają płeć, mnie bardziej w tym przypadku pociąga jej brak, bo przecież jest ona sprawą drugorzędną, grunt żeby było estetycznie i more fun ;D
W związku z tym, dziś prezentacja postaci ewidentnie z nią związanej.
BAŁWAN
W ogólnym zarysie figura przypominająca człowieka, wykonana ze śniegu, symbolizująca zimę. Wiele bałwanów można też spotkać u mnie w pracy oraz spacerujących po ulicach, jednak na nich litościwie skupiać się nie będę ;)
Chyba każdy lepił w swoim życiu te pocieszne stworki.
W dzieciństwie, moje niczym nie różniły się od powszechnie przyjętego schematu – trzy kule, oczy węgielki, marchewka zamiast nosa, garnek na łeb. Późniejsze bałwany zawsze były czymś inspirowane, lub okazywały się totalną zrzyną czyjegoś pomysłu.
Gdy wkroczyłem w trudny wiek dojrzewania, bałwany dorobiły się ewidentnych cech płciowości, przez co wyglądały dość… karykaturalnie ;D W tym wypadku Pan Bałwan miał strój jeszcze zimowy,

natomiast Pani Bałwankowa stroiła się wiosennie

Sporą rolę w ich powstaniu miała piosenka Justyny Steczkowskiej z płyty „Naga”, z cudownymi słowami mówiącymi o przemijaniu i powrocie, napisanymi przez Ewę Omernik.
Tak gdzieś w 2000 roku zaczęła się moja powtórna przygoda z komiksem, więc kolejne śniegowe rzeźby powstawały po lekturze niektórych z nich.
Ten dwumetrowy potwór to efekt zazdrości wobec radosnej twórczości ekipy z „Osiedla Swoboda” Śledzia, w jednym z ulubionych odcinków pt. „Konrad” (zajebisty mroczny klimat).

Kolejne dwa bałwany powstały w 2008 roku podczas urlopu, który spędzałem smażąc się na naturystycznej plaży w Chałupach. Żeby nie leżeć bezczynnie, zabrałem się za budowanie… zamku z piasku.
Ewidentny przykład na to jak pokrętnymi ścieżkami wędruje moja wyobraźnia, karmiona przygodami „Calvina i Hobbes’a”.

Bałwany prezentują zachowania, jakich rasowy naturysta powinien się wystrzegać. Pierwszy leży nawalony alkoholem na słońcu – udar murowany i do tego pewnie nie posprzątał po libacji.
Drugi podgląda zza falochronu innych naturystów. A fe!!! Dobrze że jeszcze zdjęć nie pstryka.
Ostatnie (tegoroczne dziełko) to już cała instalacja.
Za punkt wyjścia posłużyła mi twórczość Ralfa Koeniga, który prawdopodobnie inspirował się również szalonymi pomysłami chłopca i tygrysa.
+orygina%C5%82.jpg)
O ile w oryginale bałwany mają płeć, mnie bardziej w tym przypadku pociąga jej brak, bo przecież jest ona sprawą drugorzędną, grunt żeby było estetycznie i more fun ;D
Subskrybuj:
Posty (Atom)