wtorek, 22 stycznia 2013

White Witch

Lubię Zimę.
Pod jednym warunkiem. Musi być autentycznie śnieżna i mroźna.
Gdy mróz skrzypi i lodowe sople oraz płatki śniegu skrzą się w słońcu.
Gdyby nie zwyczajowa chlapa i szarzyzna, a słońce świeciło odrobinę dłużej, byłaby to moja ulubiona pora roku.
Z drugiej też strony, uwielbiam te dłuuugie zimowe wieczory, gdy wiatr za oknami jęczy ponuro, w kominku pali się ogień, w ręku gorący kubek zielonej herbaty z mlekiem, wokoło kilka świeczek mruga sennie, a ja czytam ulubione baśnie Andersena: "Królową Śniegu", czy "Dziewczynkę z zapałkami".

czwartek, 17 stycznia 2013

środa, 15 sierpnia 2012

Krzyżyk

Dawno temu (ponad 2 lata) wspominałem, że razem z pastorałem wykonałem krzyżyk do zawieszenia na szyi. Napisałem też wtedy, że nie mogę go zaprezentować, bo jest uszkodzony, a dokładniej figurka symbolizująca Jezusa miała odłamaną rękę. Wreszcie znalazłem dość siły, czasu i natchnienia, aby ów bibelot zreanimować.
Wykonany jest z dwóch materiałów. Czarny krzyżyk wyciąłem z kawałka oryginalnego hebanowca, przywiezionego przez mojego wujka z Sudanu (podejrzewam gatunek Diospyros mespiliformis). Figurka oraz "pergamin" zawieszony nad głową, wykonane są standardowo z kości wołowej. Jedno z drugim połączone są na "Kropelkę", a w miejsce gwoździ wbite są szpilki (na zdjęciach jeszcze ich nie ma), natomiast zawieszka jest z rzemienia. 
Jedyną różnicą między "starą", a "nową" figurką jest... napis na pergaminie, gdzie prawidłowo brzmiący Chrystogram IHS, zastąpiłem swoim pseudonimem hds. Dlaczego? O tym w dalszej części posta.

Obydwa przedmioty były moim stałym elementem wyposażenia, podczas dorocznych wędrówek na Jasną Górę. Krzyżyk pojawił się na tym blogu dwukrotnie - tutaj oraz tutaj, natomiast razem z pastorałem był widoczny na tym zdjęciu.
W tamtych pielgrzymkowych czasach, praktycznie nie rozstawałem się z tym krzyżykiem (nosiłem go bez przerwy). Byłem tak do niego przywiązany, że wręcz zacząłem się z nim utożsamiać. Wtedy też powstał jedyny wiersz, jaki wyszedł spod mojego pióra, w którym go opisywałem, a właściwie to określałem siebie.
Przytoczę go tutaj, ku przestrodze.
Tak wygląda koszmar poety.
Ja-Krzyżyk
by hds
14.07.1998

Jestem krzyżykiem z przybitym Jezusem.
Czarny jak heban, biały niczym kość.
Futurystyczny i tradycjonalny zarazem.
Kanciasty jak krzyż, lecz obły jak postać Chrystusa.
Zwierzęcy jak kość, ale roślinny jak drewno. 
Moja dwoista natura jest boleśnie złączona szpilkami,
A całość zawieszona w nicości na rzemieniu.

Nie wierzę, że coś takiego spłodziłem, jednak karty pamiętnika nie kłamią. Tak prowadziłem kiedyś diariusz, który przypomniał o drugiej, wypartej z pamięci, jeszcze gorszej liryce.
Dekadę później napisałbym wersję minimalistyczną.

Krzyżyk i Postać
Czarne - Białe
Tradycjonalne - Futurystyczne
Kanciaste - Obłe
Roślinne - Zwierzęce
Krucha Twardość
Boleśnie złączone przeciwieństwa zawieszone w próżni.

Z czasem moja religijność (nie mylić z wiarą) mocno przygasła, a uszkodzony krzyżyk powędrował do pudełka z pamiątkami.
Pozostała wola, aby krzyżyk spalić razem ze mną, a prochy rozsypać na ukochanych biebrzańskich bagnach.
Pozostał również lęk przed religijnymi fundamentalistami, którym wydaje się że sumiennie wypełniają przykazania, zapominając jednocześnie o tym najważniejszym, ustanowionym właśnie przez Chrystusa na krzyżu dyndającego.
Właśnie dla tych "miłujących inaczej", dedykuję piosenkę podpatrzoną na zaprzyjaźnionym blogu. Doprawdy nie wiem jak mogłem przeoczyć jakąkolwiek piosenkę z repertuaru lubianej Justysi? Pewnie dlatego, że nie przepadam za poezją, nawet tą śpiewaną. Chociaż jak zwykle bywają wyjątki i ten do nich należy.

Bóg zapłać.

wtorek, 10 lipca 2012

Podlasie: Soce

Soce, to niewielka szeregowa wieś, składająca się z dwóch równoległych osad (ulicówek), przedzielonych rzeczką Rudnią i nieoficjalnie nazwanych - Mokrany i Suchlany.
Wraz z sąsiadującymi Puchłami oraz Trześcianką, wchodzi w skład tzw. Krainy Otwartych Okiennic, słynącej z bogato zdobionych (piękna ornamentyka w formie nad- i podokienników, okiennic, wiatrownic, narożników, a także dekoracyjnego oszalowania elewacji i szczytów), drewnianych domów.
 
Żeby nie było wątpliwości, to wszystkie chaty są tak strojne, a nie tylko pojedyncze domy.
Na miejscu stoi sporo odświętnie udekorowanych krzyży wotywnych,
a także znadująca się nad potokiem Hatok, dębowa kaplica słupowa z 1861 r. z rytą w drewnie ikoną św. Jana Chrzciciela.
Tak prawdopodobnie wygląda wiejski Eden.